NaMierzeje.pl
AKTUALNOŚCIWARTO WIEDZIEĆ

Morze wyrzuca bursztyn. „Świeci się wszędzie”

Plaże graniczące z falochronami przekopu Mierzei Wiślanej przeżywają prawdziwe oblężenie. Wszystko za sprawą ogromnych ilości bursztynu, które Morze Bałtyckie od kilku dni wyrzuca tu na brzeg. To kolejny efekt cyklonu Bernadette i sztormów, jakie nawiedziły te okolice w ubiegłym tygodniu.

Zbiory po klejnym nocnym „wysypie” bursztynu

Pierwszy, potężny wysyp bursztynu miał miejsce w Piaskach i Krynicy Morskiej tuż po przejściu huraganu. Teraz, kilka dni później, plamy „bursztynowego śmiecia” przemieszczają się wzdłuż wybrzeża. Jedno z  największych zbiorowisk patyków, wodorostów i niesionego z nimi bursztynu woda wyrzuciła tuż przy wschodnim falochronie kanału żeglugowego przy porcie Nowy Świat.

„Jest tego full. Pozdrawiam niedowiarków”

Już minionej nocy poszukiwacze grupy Bursztyniarze Wybrzeża informowali o niespotykanych, jak na te porę roku, ilościach bursztynu pływającego przy brzegu. W światłach latarek UV morze mieniło się tysiącem punkcików, przypominających świetliki. Te jasne punkty to bursztyn, który w ultrafioletowym świetle odbija się jasnym, żółtym blaskiem.

REKLAMA

– Przekop Mierzei Wiślanej, 14 lipca, wakacje, a my sobie łowimy bursztyn. Jest tego naprawdę full. Pozdrawiam wszystkich niedowiarków – mówił Albert z Bursztyniarzy Wybrzeża. Nawiązywał w ten sposób do licznych komentarzy i postów, w których podważana jest autentyczność zdjęć z wakacyjnych połowów bursztynu. Wiele osób twierdzi, że takie treści są generowane przez sztuczną inteligencję, a „złota Bałtyku” na Mierzei Wiślanej wcale nie ma, albo jest go niewiele.

Bursztyn błyszczy w nocy w świetle latarek UV

Zawodowcy i rodziny z dziećmi. Wszyscy szukają

Postanowiliśmy sprawdzić, jak rzeczywiście wygląda plaża w okolicach falochronów. Kiedy podjechaliśmy na parking przy przekopie, nie znaleźliśmy na nim ani jednego wolnego miejsca. W stronę ujścia kanału do Zatoki Gdańskiej wędrowało kilkadziesiąt osób z kaszorkami, czyli podbierakami używanymi przez poszukiwaczy bursztynu. Inni wracali do samochodów z pudełkami, siatkami i wiaderkami wypełnionymi bursztynem.

– Byliśmy tu w nocy, teraz znowu przyjechaliśmy. Na plaży spędziliśmy może 3 godziny i tyle kawałków udało się zebrać. Zbieramy dla siebie, trzymam je w domu w wazonach – mówi nam pani Asia z Orłówka, miejscowości leżącej niewiele za Nowym Dworem Gdańskim, niespełna 40 kilometrów od przekopu. Pokazuje plastikowy kubełek, w którym znajduje się pokaźna ilość bursztynu. Większość to małe kawałki, ale jest też kilka całkiem sporych okazów.

Wystarczyło pięc minut, aby zebrać garść bursztynu

Idziemy dalej, w kierunku falochronu. Mijamy coraz więcej tych, których skusiła wizja odnalezienia bursztynowego skarbu. Są tu zawodowcy w woderach, ale są też rodziny z dziećmi, które przyjechały tu dla zabawy. Idą w klapkach, niosą plażowe ręczniki i kubełki.

– Widzieliśmy w internecie, że przy przekopie jest jakiś ogromny wysyp. Zamiast leżeć kolejny dzień w tłumie ludzi na plaży, postanowiliśmy ruszyć na poszukiwania. Dzieciaki są zachwycone i podekscytowane, bo poczuły się jak odkrywcy. Dla nas to też coś nowego. Fajna aktywność na świeżym powietrzu. A jak przy okazji uda się coś znaleźć, no to będzie super pamiątka z wakacji – opowiada pani Justyna, która na poszukiwania bursztynu maszeruje z mężem i trójką kilkuletnich dzieci.

REKLAMA

Bursztynowy dywan

Na plaży rzeczywiście leży mnóstwo „bursztynowego śmiecia”, w którym skarbów wyrzuconych przez morze szuka kilkadziesiąt osób. Już na pierwszy rzut oka widać, że to jeden z największych letnich „wysypów”, jakie widzieliśmy. Wystarczy odgarnąć kilka patyków, żeby zobaczyć nawet kilkanaście drobinek zastygłej żywicy sprzed dziesiątek milionów lat. Jest ich tak dużo, że po kilku minutach nawet nie zwracamy uwagi na kolejne, jeśli nie są wystarczająco duże, aby przyciągnąć wzrok. Niektórzy szukają na brzegu, inni wyciągają to, co dryfuje przy linii wody. Nie ma tu nikogo, kto wróci do domu z niczym.

Plamy 'bursztynowego śmiecia” są pełne bursztynu

– Zobaczyłem w sieci co się działo w nocy, więc przyjechałem ze znajomymi. Teraz już jest trochę przebrane, ale i tak wystarczy usiąść w jednym miejscu, żeby w pięć minut nazbierać garść albo dwie. Może  nie jakieś giganty, ale też nie całkowita drobnica. Świeci się wszędzie, jak jakiś bursztynowy dywan. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem, a zbieram już od kilku lat – przyznaje Pan Grzegorz, który rano przyjechał tu z Trójmiasta. Obok niego stoją dwa średniej wielkość pudełka, do połowy wypełnione bursztynem.

Latem zazwyczaj nie poławia się takich ilości bursztynu. To dlatego, że okres najsilniejszych sztormów i sprzyjających wiatrów standardowo trwa od listopada do wczesnej wiosny. To wtedy na poszukiwania ruszają najbardziej zagorzali miłośnicy „złota Bałtyku”.

REKLAMA
Marina Village | NaMierzeje.pl