NaMierzeje.pl
AKTUALNOŚCIWARTO WIEDZIEĆ

Bursztyn ciążył w plecaku. Czy to był wysyp stulecia?

Po silnych sztormach, niespotykanych jak na tę porę roku, Morze Bałtyckie wyrzuca ogromne ilości bursztynu. Na plażach od Mikoszewa do Piasków pojawiły się setki poszukiwaczy, którzy wyławiają z ”bursztynowego śmiecia” kilogramy wartościowej żywicy.

Bursztyn Mierzeja Wiślana | NaMierzeje.pl

Morze wyrzuca ogromne ilości bursztynu

Bursztynowa gorączka zazwyczaj rozpala się jesienią i zimą, kiedy silne wiatry powodują sztormy i na morzu powstają wysokie fale. Wtedy północny wiatr przenosi bursztyn bliżej brzegu. Kiedy morze się cofa, na plażach albo w niewielkich odległościach od linii wody powstają wysypiska patyków, muszli i wodorostów. To one są nazywane przez poszukiwaczy „bursztynowym śmieciem” i to w nich można znaleźć największe i najcenniejsze okazy złota Bałtyku.

REKLAMA

Tylko czekali na „cofkę”

Takie ogromne fale i szalejące morze w lipcu czy czerwcu to rzadkość. Jednak w tym roku Mierzeja Wiślana przeżyła sztorm o sile 12 stopni w skali Beauforta, któremu towarzyszył wiatr wiejący z prędkością przekraczającą 100 kilometrów na godzinę. Dla jednych oznaczało to ogromne kłopoty, bo w czasie sztormu ucierpiało wiele barów i plażowych biznesów, inni czekali na „cofkę” i ruszyli na poszukiwania bursztynu.

Przez cały weekend w sieci pojawiały się zdjęcia kolejnych rekordowych zbiorów. To już nie były tylko pojedyncze kawałki bursztynu, ale całe wiadra i worki.

Bursztynu szukają i zawodowcy i zwykli turyści

– Pierwszy raz w życiu bursztyn nam w plecaku ciążył i powiem Wam, nigdy nie sądziłam, że coś takiego może się wydarzyć. Wezwaliśmy posiłki, bo samemu byłoby ciężko – pisała Aniceta  z grupy Bursztyniarze Wybrzeża. Przez jedną noc wyłowiła 8 kilogramów bursztynu. Niektóre kawałki ważyły po kilkadziesiąt gramów. To duże okazy, bo bursztyn jest bardzo lekki.

Największy wysyp miał miejsce w okolicach Przebrna, niedaleko przekopu Mierzei Wiślanej. Tu przez dwie doby można było spotkać setki poszukiwaczy, którzy przeczesywali przybrzeżne wody w dzień i w nocy.

REKLAMA

To już jest sport narodowy

Duże okazy bursztynu wypłynęły też w Mikoszewie. Ta mała miejscowość leżąca nieopodal ujścia Wisły jest znana z „bursztynowych łowów”. Tu spotkaliśmy przede wszystkim zbieraczy-amatorów, którzy grzebali patykami w ciągnących się kilkaset metrów wysypiskach tego, co morze zostawiło po sztormie. Większość woreczków czy małych wiaderek była zapełniona drobinkami, ale trafiały się też niezłe okazy.

– Jest tego masa. Na plaży może tylko małe kawałki, takie dla dzieciaków albo turystów, ale jak się wejdzie głębiej z kaszorkiem to można wyciągnąć naprawdę fajne okazy. Nie jakieś kilogramy, ale jest się czym pochwalić – mówi pan Andrzej i pokazuje nam kilka solidnych bursztynowych brył. Na Mierzeję Wiślaną przyjechał z okolic Elbląga. Nie chce pokazać, gdzie dokładnie wyciągnął je na brzeg.

Bursztyn znaleziony w Mikoszewie

– Tu jest duża konkurencja. Zbieranie bursztynu zrobiło się kolejnym narodowym sportem Polaków i powstało wiele grup, które ze sobą rywalizują. Jest też masa „ściemniaczy”, którzy chcą tylko zaistnieć w social mediach, a o poławianiu bursztynu nie mają pojęcia. Jak pyta mnie jakaś rodzina co przyjechała na wakacje, to chętnie opowiadam, ale jak widzę, ze idzie zawodowiec i ma rozbiegane oczy i zagryzłby za kawałek bursztynu, to odsuwam się na bok. To w końcu ma być przyjemność, a nie walka o przetrwanie – śmieje się bursztyniarz na koniec rozmowy.

REKLAMA
Milo Park Imprezy Zabawy Urodziny

Absolutny ewenement. Ostatnio kilkanaście lat temu

Taka pogoda i takie zbiory w lato to rzadkość. Zazwyczaj w wakacje morze jest spokojne, więc i bursztynu wypływa mniej. Jednak lipcowy cyklon Bernadette podniósł z dna ogromne ilości zastygłej żywicy.

– Takie ilości bursztynu w lato to jest absolutny ewenement. Ostatnio tak było może kilkanaście lat temu. A wcześniej to chyba nawet ze czterdzieści, kiedy jeszcze byłem młodym chłopakiem. Jakby do tego po sztormie powiało jeszcze z południa, to bursztyn można by było wyciagać garściami – mówi Tomasz Ołdziejewski, znany bursztynnik, bohater programów telewizyjnych „Złoto Bałtyku” i „Faceci ze Stali”.

W wakacje zupełnie normalnym zjawiskiem są silne burze z wyładowaniami, ale zazwyczaj nie towarzyszy im tak ekstremalnie wzburzone morze. Tegoroczny, potężny sztorm na Bałtyku trwał ponad dobę i nie przypominał niczego, co widzieliśmy tu wcześniej.

Na plażach leży dużo „bursztynowego śmiecia”

– Pamiętam, jak przy ogromnych falach wbiegaliśmy sprintem na piasek, żeby zebrać to, co wyrzuciła woda. Szybko łapaliśmy bursztyn i uciekaliśmy, zanim nadeszło kolejne uderzenie wody. No ale, jak mówiłem, to było bardzo dawno, lata temu – wspomina Ołdziejewski, z którym rozmawiamy w jego warsztacie w centrum Sztutowa.

Na Mierzei Wiślanej sytuacja pogodowa już się ustabilizowała. Morze wciąż jest niespokojne, ale wielkość fal i siła wiatru nie wykracza poza zwykłe normy dla tej pory roku.

REKLAMA