Pojawiły się na plażach. To pierwsza oznaka końca zimy
W miniony weekend na plażach Mierzei Wiślanej pojawiły się pierwsze w tym roku oznaki zbliżającego się końca zimy. W mediach społecznościowych szeroko komentowano zdjęcia ze Stegny, na których widać spacerujących turystów i… parawany rozstawione na plaży.

Na plażach na Mierzei Wiślanej pojawiły się pierwsze parawany
Rekordowa zima, ale… już wystarczy
Tegoroczna zima była wyjątkowa, także nad morzem. Zatoka Gdańska zamarzła na kilkadziesiąt, a miejscami nawet kilkaset metrów w głąb morza. Na plaży w Mikoszewie powstały ogromne, kilkumetrowe torosy, a więc naturalne konstrukcje z warstwowo wypychanych przez wodę, grubych płatów lodu. Pieszo można było dojść do dalb służących jako element systemu wyciągania kutrów rybackich w Jantarze i Stegnie. W normalnych warunkach obie dalby wystają z wody w dużej odległości od brzegu.
Na Mierzeję Wiślaną przyjechały rekordowe liczny turystów, aby zobaczyć na własne oczy te rzadkie zjawiska. W weekendy na leśnej drodze na plażę w Mikoszewie panował ruch zdecydowanie większy, niż w środku letniego sezonu. Jednak plaże kojarzą się przede wszystkim ze słońcem, ciepłym piaskiem i wakacyjnym odpoczynkiem. Nic dziwnego, że wraz z nadejściem wysokich temperatur, jak na połowę marca, w najpopularniejszych kurortach natychmiast pojawili się pierwsi amatorzy opalania. Termometry pokazywały w weekend prawie 20 stopni Celsjusza, a więc temperaturę, jaka często panuje tu późną wiosną czy nawet w chłodniejsze lata.
Kontrowersyjne parawany
Parawany, które są nieodłącznym, ale też kontrowersyjnym elementem plażowego krajobrazu nad Bałtykiem, wzbudziły spore zainteresowanie i wywołały lawinę komentarzy. Jedni zauważali, ze nadeszła błyskawiczna zmiana pogody i krajobrazu. „O już plażowanie, a jeszcze tydzień temu śnieg. Po zimie przyszło lato. Ale tam dobrze, zaraz jadę” – pisała pani Maria. Byli tez tacy, którzy wyrażali swoją niechęć do „parawanowania” plaży. „Gość z parawanem bezbłędny – chroni się od 5 osób” – irytuje się pan Paweł. „Skoro wieje i chce trochę intymności, to co w tym złego” – odpowiada pani Iwona.
Parawany maja tyle samo zwolenników, co przeciwników i nie służą wyłącznie do wygradzania „swojego” terenu nad plaży. Używane w sposób rozsądny są doskonałą osłoną przed zimnem i piaskiem. Nad Bałtykiem często wieje wiatr, a piasek na polskich plażach jest bardzo drobny i lekki, więc parawany są naturalną ochroną przez zasypaniem. Drobinki piasku potrafią dostać się w najlepiej zasłonięte zakamarki torebek, plecaków, ubrań, czy zatkać porty i mikrofony telefonów powodując poważne uszkodzenia. Parawan – szczególnie wiosną i jesienią – chroni też przed zimnym wiatrem.
Używaj, ale włącz myślenie
Z drugiej strony wielu plażowiczów wykorzystuje kilkunastometrowe parawany do wyznaczania swojego „królestwa”, często znacznie większego, niż rzeczywiste potrzeby niewielkiej grupy czy rodziny. Parawany rozstawiane są też regularnie metodą „na styk”, blokując przejście w kierunku wody. Takie zachowania powodują, że parawany są częstym powodem plażowych kłótni czy nawet poważnych awantur, kończących się wezwaniem policji.
Parawan jest przydatnym przedmiotem, który ułatwia plażowanie, ale tylko wtedy, kiedy jest używany z rozsądkiem. Na plaży nie jesteśmy sami i należy o tym pamiętać. Nie powinno się rozstawiać parawanów na drogach ewakuacyjnych czy terenach wyznaczonych dla rybackich łodzi.
Ratownicy apelują także, aby rozstawić się w odległości kilku metrów od linii brzegu, aby w razie potrzeby ułatwić przejazd odpowiednim służbom. Parawany rozstawione przy samej wodzie blokują nie tylko drogę dojazdu w przypadku zagrożenia, ale tarasują też naturalny ciąg komunikacyjny dla tych, którzy spacerują wzdłuż morza.
fot. NaMierzeje.pl



